Na prawo most czarny
Dołem ściek przepłynieCzcigodna Pani Pawłowicz
Prokurator Pan Piotrowicz
Cała spółka ścieku popłynie
Będą budować nam sądy
Stanowić Trybunał Stanu
Zgraja tylko barany i głąby
Jaki morał z tego? Polak na inteligenta pozuje, łysa głowa, łysa pała, do kąta chwała. Czarna, brunatna i brudna. Nie cenią pokoju i spokoju.
Bój ostatni
Pokąsał mnie komar
Drania za uchem
Złapałem pięścią twardą
Wyrwałem szczękę całą
Teraz cierpię cały
Komarzyca leży zabita
Bój waleczny wygrałem
w konsekwencji mam na sobie kilka ugryzień, trupa i podbite oko.Kościół Katolicki w Polce
Wyrzuca ludzi
Dorosłych i dzieci
Tęczowych i kobiety
Niskich i mężczyzn
Wysokich i rudych
Tęgich i cierpkich
Miłych i babcie
Niegrzecznych i dziadków
Wierzących i ojców
Ciemnych i matki
Jasnych i ciotki
Jakichś i wujówWszystkich z dymem puszczą, więc radzę
Jak najdalej od kościoła, ścian i krzyży
Możesz przedzierać się przez kadzidła dymy
Wiary w kościele nie ma, serce mocno płacze
Udawać możesz, zostaniesz przestępstwem zduszony

Chcą ukryć występki, zabić duszę spleśniałym obrazemŻebyś nie podniósł głowy i otworzył na wiarę oczy
Gdy próbujesz ich posłuchać, wyrzucą jak kamień
Wyborów przegranych, sądów straconych, szpitali
Gdzieś sprawiedliwość ukryta, ale w tle czarne postacie
Miotasz się jak nieszczęście, które za ich murami
Ukryci przestępcy, towarzysze bruku brudów skazy
Odejdź i zostaw ich samych, we własnym cieście
Chwałę zdeptali, obrażającym chamskim betonem
Zostaw ich w spokoju niech sami się adorują
Wszyscy za ich murami są winni, tęczowa zaraza
Bardzo proszę, odejdź i otwórz wszystkie oczy
Tęczy symbolu Boga nie szargaj, posłuchaj
Krew nasza jest taka sama, zjednajcie się wszyscy
Bez kościoła, zostaw go daleko w ich odchłani
Masz tu ważniejsze sprawy, a wiary nikt nie zabierze
Choćby konia trojańskiego zbudował, dusza jest Twoja!
Nie tylko osobom niewierzącym potrzebne jest Świeckie Państwo.
Tu chodzi o zasadę szacunku do drugiej osoby. Należy zdjąć krzyże i przenieść je wszystkie do kościoła. Tam nimi epatować do woli, ale nie publicznie.

Poezja powiatowa
Historyczna zaraza kieszenie drenuje
Rolując bankami inflacji zapach kreuje
Banaś i spółka znają podatków prawo
Loty boksera we śnie liny powiesiły
Chrzanowskiego język upadek giełdy
Moskiewski krokodyl wzrok Macierewicza
Piszesz, nie strasz, ale my nie dzieci
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz