niedziela, 10 listopada 2019

Życiowe dylematy

Straconej chwili na padole tutejszym każda minuta


Idę na północ zwłok oglądać już nie trzeba
Kroki stawiam w kierunku północnej zamieci
Miarowe oddechy fali uderzają spuchnięte lico
Zimny strumień krew zatrzyma na najbliższe minuty
Pulsar gwiezdne radio najjaśniejszej emisji znika
Wiatr przez wszystko furia fal zmiecie końce
Koniec śladu mgławicy czuć odór znikającej krwi
Pożogi wiatr podniebny w falach oceanu nadchodzi
Przygoda przez morze śladu księżyca pienistej brei
Zamkniętego śladu na muszelce odejścia oddechu
Żywota nadejdzie zakończyć cierpienie nieba
Gorąca niechęci wegetacji własnego wnętrza
Pora przyćmić wszystkie blaski odwagi zachować
Przełożyć na fakty niech liny zawisną, wiatry zaszumią
Skończy się droga przez kły psychicznej szarańczy dumę

Koniec!!!

1 komentarz:

  1. Szkoda, interesujące posty i konto tez.
    Północna bryza i wiatr, nie ogrzewają.
    Bliskość ludzi i słowo. Ogrzej w swych dłoniach Anielskość rączyny, i wróć.

    OdpowiedzUsuń