środa, 27 listopada 2019

Wygodne fotele

Edukacja w szkole, twarda jak rózga, kamienne upokorzenie. Twarda deska to żart na młodym ciele. Czy ktoś, prowadząc samochód w bardzo wygodnym fotelu po którejś godzinie za kółkiem, pomyślał o małych istotach, które całymi dniami i godzinami cierpią na twardych deskach w ławkach, na betonowej podłodze w ogromnym hałasie będąc w szkole? Po kilku godzinach w fotelu za kierownicą człowiek czuje się tak, jakby go ktoś przetrzepał po całym ciele, potrzebuje odpoczynku i teraz wyobraźcie sobie, że tych kilka godzin prowadziliście samochód, a w nim fotele twarde z drewna i stali, kierownica twarda jak twarda ławka, do tego silnik tak głośny, że słuch uszkadza.
Budynki nie są projektowane z myślą o wytwarzającym się hałasie spowodowanym obecnością dzieci i braku koncepcji, co z nimi robić, żeby tego hałasu nie było. Przez córkę przypomniałem sobie ten ból, pół życia w niewygodnej ławce, na jakimś twardym siedzisku, hałas, a potem ogromne znużenie. Wyobraźcie sobie, że w tak ciężkich warunkach pracujecie? Samochód jako przykład, ale też może wyobraźnie poruszy bardzo niewygodny twardy fotel w biurze. Godzinę każdy wytrzyma, a codziennie po kilka godzin będąc dzieckiem? Po pewnym czasie dzieci stają się strasznie zmęczone, a zarazem nie mogą wyeksploatować energii, która się w nich kumuluje. Powoduje to różne uboczne skutki w tym zmarnowane talenty.
Córka opowiada mi o szkole, dzieciach, przyjaciołach. Wspomina o wielu rzeczach, że Adaś jest chory albo Anita była niegrzeczna, bądź nie lubię świetlicy, choć na początku lubiłam. Zastanawiam się dlaczego, w końcu dochodzę do wniosku, iż jedną z przyczyn jest zmęczenie, więc dziecko nie chce być w szkole, nie chce rysować, śpiewać, uczyć się i czytać.
Brawo, oklaski dla ministra, edukacja w Polsce sięgnęła standardów urągających człowiekowi, traktuje się go jak więźnia, który musi odsiedzieć swoje.
Przeszkody fizyczne, brak wygodnego miejsca, ogromny hałas są barierą na drodze rozwoju intelektualnego dziecka, a to już nie są żarty. Po ostatnich reformach, mimo protestu rodziców, indoktrynacja religijna nabiera tępa na zwykłych lekcjach szkolnych. Indoktrynacja jest idiotyczna i uderza we wszystkie dzieci, a najbardziej w te, których rodzice nie są katolikami. Oderwanie systemu od rzeczywistych potrzeb, a najgorszy ból, iż szkoła w Polsce nie jest świecka. Tak została zepsuta, że dziś jest karykaturą nauki oraz atrapą wiedzy, do tego miejscem świetnym do uprawiania ascezy.
Zamiast dziecko poprzez współpracę, zabawę oraz zaangażowanie uczyć, oni na twardych krzesłach nasze dzieci trzymają.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz