fot. Menger.pl
Musi być tam bardzo jasno.
Latarnia na samym środku drogi, żeby się nie przewrócić, lecz rozbić. Jest twarda, wzmacniana żelbetonem i cholera na samym środku drogi stoi i przeszkadza strasznie. Musimy się wszyscy razem sprężyć i latarnię na taczkach powywozić.
PiS się łamie i pęka, zaczyna być śmieszny, kto wie, czy niedługo na taczkach nie pojedzie Jarosław Kaczyński. Taką mam głęboką nadzieję, albowiem jeżeli pomyślę o tym, to aż mnie ciarki przechodzą, bo tak bardzo boję się życia w zniewolonej Polsce, gdzie nie ma wolności, policjant nie służy, żeby mnie ochraniać, tylko bandę zbirów u władzy, wojsko, nie po to, żeby szkolić idiotów, którzy zaczną strzelać do ludzi, a władzę, żeby grzecznie wykonywała swoje obowiązki jak dobry kierownik. Niestety kierownik jest szeregowym posłem i zabawia się kosztem klakierów, którzy skończą, jak agent Tomek. Czasem ktoś rykoszetem dostanie, ale to nic przy tym, jaka wojna zaczyna się szykować między prokuratorem a premierem. Psychopata kontra notoryczny cynik i kłamca.
Szeregowy poseł może nie chcieć oddać władzy i czasem jakiś polegnie i nie zbuduje banasiowej republiki. Kamiński, Ziobro, Morawiecki, no, kiedy się pytam, kiedy sam prezes pojedzie, czy w ogóle pojedzie, po którymś z nich zależne jest od tego, czy się wystarczająco skompromituje? Morawiecki kłamie jak może, ludzie mu nie wierzą i może polecieć, ale bardziej zaczyna być skompromitowany Ziobro i walka może być ostra. Dwa byki wylądują na polu walki. Trzeba ich tylko jakoś sprowokować do tego, żeby zaczęli się gryźć. Silnirazem piszą, opisują jakąś wy insynuowaną przygodę, jakiś kret podkłada im lewe dokumenty..., w mediach jakiś krzyk, co wy na to. Skąd kreta?
Ich wojna to upadek Jarosława Kaczyńskiego.
Więc do roboty, myślimy jak mamy oczarować premiera i prokuratora, ażeby ich lica stanęły naprzeciw siebie.
Ojej, nic nie pisałem, latarnie morskie na środku drogi. Latarnie uliczne na środku morza. Coś mi się zza zachmurzonego księżyca wyłania okropna diablica. Kręgi zatacza na niebie i zapomina, kocia czarownica, przygarnia myszy i zjada je wszystkie, zanim zapytają, a czemu tak.
Czarownica czerwone ma lica i strzeże wielką tajemnicę, że demokracji oddać nie chce. Bez sensu, nie ma, co szukać kredensu, lecz ambaras taki, że wszyscy jesteśmy kotami i nic razem nie możemy. Pal licho plany, pal licho demokrację.
W czym latarnia przeszkadza
OdpowiedzUsuńświatełko rozbitków na
głębokiej fali
rozbłysk nadziei tych
co zabłądzili w trajektorii
dróg i ścieżek
Patrzymy pod nogi,
nie tylko głowa w chmurach
Jest tyle brudów smrodu
zatęchłej brunatnej
dyktatorskiej fali,
trzeba łopat taczeķ mioteł
czarów czarownicy,
i wywieść to w #kibinimać
Są plany na demokrację.
Latarnia morska jest drogowskazem, punktem odniesienia dla wszelkich ślepców, którym drogę wskazuje i taka powinna zbyć z zasady, lecz niektóre są zepsute, a jeszcze inne do niczego się nie nadają.
UsuńPrzy tym wszystkim ślepych z niewiedzy, braku edukacji uwzględniającej humanizm jest tylu, że..., nas wciągają w nieszczęście.
Prowadzą na skały, zamiast bezpieczną drogą i nie ma znaczenia, czy jest na środku oceanu, czy gdzieś tu na naszej równinie, na naszym wielkim polu, na naszej ojczyźnie, w Polsce, gdy łódź prowadzą w kierunku zagłady, już nawet nie na skały, a w przepaść, jak przed ogromnym wodospadem.
Są latarnie wredne, parszywe w całej swojej osobowości, które nic nie mówią, a jeszcze inne wyrafinowane, gdy płyniesz po fiordach w Szkocji..., tylko spróbuj podpłynąć do nich, a zmiażdżą każdą jednostkę, wystarczy, że nawigator delikatnie zbagatelizować informacje na mapie jak nasze sądy i zamieszanie. Przy silnych prądach morskich robią ogromny chaos, jak politycy w naszym rządzie, iże tak duży, że skały roztrzaskają łódź marynarza na malutkie cząstki.
Spotykamy na tym padole latarnie, lecz są ludzie, którzy również wykonują rolę drogowskazu, lecz kolory ich prowadzą nas w kierunku czeluści bezkresnej po horyzont i słońce za nim.
W świecie naszym, na padole tutejszym, jest taki jeden ananas, który zapomniał, że on to nie naród, aczkolwiek prowadzi swój lud na skały.
Gdy świeci, jak latarnia na czerwono, to znaczy, że możesz jechać, jak Banaś, Kamiński, Ziobro i Morawiecki, setki pionków, gdy świeci zielono, naród ufnie idzie, bo czego się bać 500+, przecież dają, węglem palą, że niby, w kolorze green, który miga i na skałę wpada, a głaz niczym wielki smok na wschodzie z chucią ogromną, gdyż może mieć ochotę nas zjeść. Smok nawet nie jest wielki, lecz bardzo silny, militarnie dla nas za duży i świeci latarnianym światłem białym, lecz za często mruży i ciągnie do siebie wszystkie zagubione sierotki marzące o wielkiej władzy, nie tylko w Polsce.
"Dla uczciwych jest
OdpowiedzUsuńto piekło
Dla cwaniaków raj
Dla głupich głupota
Dla mnie to mój kraj"
Krzysztof Daukszewicz
W piekle można się nieźle urządzić.
UsuńW tym piekle nigdy!
UsuńTo wyzbycie się humanizmu,
wolnosci moralności zasad
niezależności otwartosci własnego zdania.
a to spowoduje, że zamieniamy się w potakiwacza
oklaskiwacza
pachołeka podnóżek
Wyzbywamy się siebie!
Po jakimś czasie ból przemija, taka ludzka natura
OdpowiedzUsuńczłowiek o przeszłych błędach migiem zapomina
Wartościowe jednostki odejdą na zawsze
szambo będzie z perfumerią francuską dryfować
Zajdzie słońce, jeden wieczór, drugi, trzeci
przyjaciel na zakręcie i się urządzi albo zginie
Ból przeminie
OdpowiedzUsuńPamięć pozostanie
Słońce nie zachodzi
Przyjaciel nie zdradzi
Słońce od przyjaciela nigdy nie zachodzi
OdpowiedzUsuń...