
Kotlet z żubra
Kotlet taki wielki, mięsny z wołowiny oraz świeżej strychniny
Świniaki, ptaki, lisy, wilki, nawet hipopotamy i skorupiaki
Na kotlety szykują, z głodu i upadłej nędzy ambaras nieboraki
Umiera z głodu, pada na kolana i z satysfakcją celuje ołowiem
Ubóstwo moralne, Ty mój wielki bohaterze śmierci i zła
Tchórzu z bronią do dziecka, kobiety, bezsilnego zwierzęcia
Wszystkie wojny przegrane, michy rosyjskiego węgla napchane
Zatrucia węglowego, w oparach moralności pod krzyżem niepokalane
Naćpani węglem chodzą z zepsuciem chwili, zgrozę przynoszą
Kłamią zawzięcie, niszczyć i wyciąć, leśnicy śmierci przychodzą
Zniszczenia, serca złamania, bólu i żalu, ścięte drzewo i ciało
Truchło dzikiego zwierzęcia w srogiej zimie misę jego stroić będzie

Wojny nie ma, bogaty jesteś, ale smutny, podświadomie zabiłeś
Człowiekiem jesteś, pomyśl o wszystkich braciach mniejszych
Kochają, czują, płaczą, boją, przeżywają tak mocno, jak Twoja mać
Nie zjadając przyjacielu wielki, dajesz komuś bijące serce i szczęście
Kózce, żubrowi, dzikowi, o zajęczym sercu, pomyśl, jak możesz
Kogoś życie zostaw, utrwal moment, daj skrawek miłości i szczęścia
Nie straszmy, pomagajmy i uczmy, pokażmy ludzki etos tolerancji
Każdy z nas głęboko jest dobry, a jakby ktoś zjadł Ci całą mamę
Czy masz jeszcze plan widzieć czyjeś pełne życie na swoim talerzu
Odmów proszę, nie zjadaj, ujmij sobie, daj mu się cieszyć i żyć bez lękuZostaw zwierze, proszę, nie buduj strachu, że ktoś mu zabije mamę Jesteś dla niego wielki i potężny, bądź człowiekiem, daj tylko żyć
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz