Słoneczna poezja
Nie przepraszaj, gdyż słońce jeszcze nie świeci
dopóki nie wstanie, bardzo wcześnie, lecz potem
Żebyś spojrzała i zabrała tragiczne myśli
promieniami oczu trzaśnie obłędny strach
Populizm satrapy
Monarchia dla populistów
Legiony mamony demagogów
Pustych obietnic i trwogi
Zamiast chleba upiekli czołgi
Zasadzili miny oraz karabiny
Głodne dzieci prochem karmią
Na śmierć przygotowują armię
Spalą dzieci i kobiet domy
Zamkną granice, potem ulice
Kajdanami obłożą języki
Zamkną wolne oczy
Płacz, płacz, płacz
Potem wyjdą wieszcze
Poezję pokochamy jeszcze
Nie zostanie nic jeszcze
Nalot pleśni
Szarzyzna na dworze, drzewa bez liści
Smog wkracza z ulicy, czarny dzień
Ciemne kruszynki, pochmurne twarze
Nastrojone miny, odległe korytarze
Białe ściany, wielkie sale
Odebrało mowę, wielkie zamieszanie
Chwila rwetesu, latające kamienie
Bolesne spojrzenie, trup na ścianie
Rzeka przepłynie, żal przeminie
Słoneczna korozja
Przychodzi słoneczna korozja
Tajemnice, dobre jak wino czerwone
Okolica wokół mnie jak wino różowe
Informacje bąbelków jak wino musujące
Nastrój okolicznych łez jak wino białe
Wino przelać za każdą kroplę z serca
Zamknąć oczy, zamknąć świat
Myśli z siodła zrzucić i spaść
Upaść głęboko, świat z oczu stracić
Na łajbie przy sztormowej pogodzie
Motyli świat, brak w nim nas
Gdy swiat śni swój sen,
OdpowiedzUsuńpoeta go obudzi
Słońce promieniami ociepli,
Wino dojrzeje w kadziach
ludzkich serc,przyjażń miłość
empatia i śpiew
Bez płaczu niewoli mamony
demagogów.
Czy to będzie tylko motyli
świat? czy jest możliwy?