Myślałem o religii, w której, jak zwykle doszukuję się zła, czytajcie -:) i pomyślcie sobie, jak bardzo musi być umysł ograniczony, kiedy nie można każdej myśli rozważać o Bogu.Nie byłem zły, nie grzeszyłem, myśli miałem czyste, byłem uczciwy, nie kradłem i Boga kochałem, ale nie mogłem być dobry, bo muszę do księdza na spowiedzi chodzić.
Jestem z niedużej wioski, mentalnego osiedla z szarych bloków w aglomeracji miejskiej, gdzieś nijakiej w społeczności, mam sąsiadów och, ale jakich. Wszyscy się kochają, uśmiechają, rozmawiają, ale panują tu srogie zasady.
Co powiedzą sąsiedzi, kiedy zauważą, iż Kowalski nie chodzi do spowiedzi? Do kościoła nie wystarczy przychodzić, Piernikowska z kumpelami na nas patrzy. Pomyślą wszyscy, wszystkie sąsiadki, że jest źle albo chory, coś ze mną nie tak, może przeżywa horrory. Myślę więc, co mam zrobić, księdza w konfesjonale obrażę i będą grzechy, ale tak nie wypada, tu każdy całuje księdza w sygnet na rączce. Ksiądz najważniejsza, głowa całego sołectwa, sąsiedztwo całe uprzedzi, nikt potem do mnie nie przyjdzie i myślę, co robić?
Co robić, jestem w kropce, potrzebuję mieć jakieś grzechy, co zrobić, może napluć na Piernikowską. Stara, nawet nie zauważy.
Poszedłem do księdza, tłumy, kamraci, kolejka długa, cała okolica i spowiadaliśmy się jeden po drugim. Mówię w konfesjonale.
- Naplułem na Piernikowską - drapię się po głowie, ksiądz rzecze.
- Szczęść boże, nie pluj więcej.
Wyszedłem z kościoła zasmucony i myślę sobie, cholera, coś muszę zgrzeszyć do spowiedzi. Sąsiadowi koło przebiłem, gdzieś wybiłem szybę, potem rozjechałem Reksia i za każdym razem ksiądz mówi, żebym tego złego więcej, więc nie czynię.
Kupiłem broń, żeby zabijać. Upolowałem pierwszego Jelenia, ksiądz błogosławił trupa i powiedział, że dobrze zabijać, więc koledze myśliwemu podstawiłem lufę tak, że gdy usiądzie na krześle, to mu przestrzeli cztery litery i już mam grzech do spowiedzi.
Zostałem żołnierzem i pojechałem na wojnę, zabiłem kilkudziesięciu islamskich wojowników, ksiądz pułkownik Antoni pokropił i rzekł, obyś bracie więcej tak robił, pytam się siebie, po co zabijać, skoro nie grzech, odszedłem.
Jestem coraz starszy i już nie wiem, jak grzeszyć, sąsiedzi patrzą, sąsiadka nie taka, nie ma czym pluć i szkalować, więc kłamię, ale ile można kłamać? Kraść zacząłem, żeby mieć się z czego spowiadać. Zaczynałem w sklepie, a teraz banki obrabiam, mam własne szajki, hotele na godziny w ministerstwie wtyki, jak czyste złoto. Czynię zło, bardzo dużo złota, żeby mieć zła, bo do księdza na spowiedź przyjść trza, kiedy nie ma grzechu, więcej muszę robić zła, bez liku, żartem, to nie żart!
Co mam począć, kiedy inni patrzą na mnie. Już nie wierzę w Boga, po tym wszystkim przestałem i do księdza nie chodzę, sąsiedzi palcem na mnie, jestem z miasta, więc nie widać, tylko taka anegdota, że im więcej krzyżem leży, tym więcej zła spodziewać się można, czyż nie?
Pomyśl o politykach, jak w kościele tańczyli z uśmiechem na twarzy i trzymali się za ręce. Wszyscy rządowi kamraci, cała ekipa. Posłuchaj, co mówią, popatrz, co robią, poczytaj z różnych źródeł, nie tylko z TVP. Ich każda decyzja oraz słowo jakby było na zamówienie do spowiedzi dla księdza.
---
Zastanawiam się, co robi kowalski w kościele i wnioski mam marne, jakby tam zostawił całe swoje serce, całą miłość. Człowiek przychodzi do kościoła pomodlić się do Boga, który dla nich jest jedyną dobrocią. Człowiek jest ułomny, każdy więc zaczynają czuć, że wszyscy inni są źli i nie dopuszczają możliwości, że jednak nie wszyscy. Dowodem na to jest odgradzanie się ludzi np. od innych ludzi, imigrantów, o ciemnej karnacji, którzy jawią się im, jak najgorsze zło. Dlaczego, bezbronna kobieta z małą dziewczynką na ręku może być posądzona, o to, że jest zła i chce nam zrobić krzywdę? Głupie, nie? Za wszelką cenę nie chcemy podzielić się dobrem, za jeszcze większe dobro, bo każdy człowiek jest dobrem i stanowi cząstkę, która buduje państwo. W państwie z kłopotami demograficznymi człowiek jest cenniejszy niż złoto, ale uprzedzenia religijne są tak duże, że nie dopuszcza myśli, że tu może być ktoś inny.
Człowiek wierzący na logikę nie może być dobry.
Poza kościołem staje się zły, zawistny, zazdrosny i nieuczciwy. Dlaczego tak się dzieje, chyba to jest ważne pytanie, więc odpowiadam, gdyż w każdej wierzącej głowie pojawi się chwila zapytania, czy to jest możliwe, żeby był Bóg, iż po śmierci są aniołki oraz cała otoczka jest irracjonalna i nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Umysł ludzki od dziecka uczonego wiary tworzy fizyczne ścieżki myślowe na zawsze zapisane w pamięci, które niekoniecznie służą naszej ogólnej uczciwości.
Skoro coś jest irracjonalne, musimy to przetworzyć we własnej podświadomości, a tam na zawsze zostają zapisane ślady w mózgu.
Patrzę na dzieci, które zostały wychowane bez wiary i mam z tym problem, bo są szczere i uczciwe. Naprawdę, nie kłamią. Ateizm jest sprawiedliwy i uczciwy, jest taki, jak nasze życie oraz otaczający nas świat. Jest w tym humanizm i prawo Darwina, tak przecież powstało tu życie. Dzieci wychowane bez wiary, mają swoje słabe strony, jak to ludzie, ale nie kłamią, są uczciwe. Sam zaś będąc wierzącym dzieckiem, ze swoją wyobraźnią byłem bardzo nieszczery, właśnie z religii. Przeszło mi wraz z odrzuceniem wiary, stąd dziś moje zastanawianie się nad tym, jakie negatywne skutki niesie religia.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz