poniedziałek, 9 grudnia 2019

Sztuczne ognie

Sztuczne ognie

szczurze ogony rozsadzają środek ciała
zepsute minuty, dni i miesiące
rozgotowane chwile, spalone zarazy
postoje, sęp w kinie, bukmacherskie zakłady
smród ze środka po betonie watahy
straszy inne myśli, zakotwiczone płacze
spalone schody, w środku martwe drzewa
wokół pożarte konie i głośne skomlenie
strzały donośne zabiły przeznaczenia
spokój zabrały, rozsadziły na strzępy
umarły już nadzieje i wszystkie męty
nie będzie więcej trwogi, wierszy i miłości
wybuchnie jad, dżuma świat zgarnie
ostaną się śmieci, puste pragnienia
rozsadzone nuty, mocy zapomnienia
nadejdzie spokój, skończą cierpienia
kloaka zostanie, nic już nie będzie
dym skazi przerażone ptaki w lesie





Słoneczko

Pocieszasz, smutki zabierasz, naprawiasz dni świata, upiększasz pogodą ciepłych nut, promyk dobroci, słoneczko moje, lecz chmury są bardzo głębokie, aż purpurowo czarne, zasłaniając mgławice na niebie i spadające gwiazdy wprost do czarnej otchłani. Najgorzej, kiedy w tej dziurze schowają się wszystkie smutki i szare dźwięki, myśli udręki, ale jest nadzieja, że przyjdzie cud, który rozgoni ciemności, słońcu drogę otworzy i zabierze serca z tamtej otchłani, głębokiej ze światem rozłąki, zostawiając w niej brudy oraz cierniowe kwiaty.




Rzeźnia

Skecze, mecze, na obiad nie dostaniecie po kotlecie
Koniec jedzenia krowich dzieci i przyrządzania padlin
Płaczu od śmierci, bólu w niewoli ufnej małej duszy
Upiorów żywota, krwi, krzyku, zapach łzy na talerzu
Pysznego sosu z kamrata wesołego, tyci brata
Gołąbków i karpia w galarecie, trupia masa
Rozkładających się szczątków, kosztem czarnych oczu
Smaków wybornych, spalonego łoju i spalonych kości
Rzeźnik w fabryce śmierci, wokół wrzeszczące cierpienie
Elegancki pan usiadł przy stole, z magią zapalił świeczkę
Na zdrowie, na talerzu dokończy moment czyjejś rzezi
Rozdrobni śmierdzące resztki, przyjaciel irytująco capi
Nawet nie pomyśli morderca, z wyglądu homo sapiens
Bezmyślne stworzenie zabija i krzyczy więcej czadu
Człowieka przypomina, lecz w nim morderczy potwór
Instynkty, ubłocone buciory w życiorysie, zdeptany płacz

Smucę się, jak pomyślę o tym, gdyż być dobrym, to sztuka wielka, na każdym kroku trzeba się pilnować i pamiętać o przyjaciołach, żeby były wolne zwierzęta. Bez nich wymrzemy, zwyczajnie świat się złoży, nie będzie grzybów, bakterii, a my z nimi, na tym padole, bo o nich nie myślimy. Nie zasadzimy drzew dla dzieci naszych, zetniemy im lasy, żeby szybciej bez tlenu umierały, spaliła się cała Ziemia, bo my teraz tu Ważni, jesteśmy, a potem nic już nie będzie, takie nasze przeznaczenia, a na końcu przy stole pomodlimy się, poprosimy kapryśnego zajączka, żeby dał nam zdrowie, kiedy śmierć przed nami leży, smaczna, przyprawiona, chrupiąca.
Dzieci się cieszą, że już ich dzieci nie będą mieć życia.
Cmentarz na stole, w domu, sklepie, rzeźnia, Ziemia zabita.

1 komentarz:

  1. Poeta widzi więcej.
    Wielka troska,o naturę,przyrodę,dzisiejszy świat, nad ktorym zebrały się "głebokie, aż purpurowo czarne" chmury. To nie wróży nic dobrego. Za Poetą - warto pomyśleć, czy swoimi działaniami nie zabijamy dzisiejszego swiata!
    Cudów nie ma, to może nasze przmyślane działania? Nie podcinajmy gałęzi... aby nie umierały nasze dzieci!!
    Dziękuję za te trudne, ale bardzo na dziś istotne tematy.

    Posłużę się cytatem:
    "Jedyną rzeczą, która może uratować świat jest odzyskanie
    swiadomości o świecie.
    To właśnie czyni poezja"
    ~Allen Ginsberg~

    Dziękuję

    OdpowiedzUsuń