niedziela, 2 lutego 2020

Chora



Słabe dziecko
Małe ochoty
Na lewo odwrócone
Źle sfastrygowane
Słabizna miernoty
Aniołeczek mizerny
Zamglone oczko
Utulony motylek
Blady krokodylek
Syropek i kołderka
Zdrowiej córeńka


Obł(D)udy lądowe


Zasada jak pusta notatka
Kwas, padlina, upadek
Duda siedzi na scenie
Skleja pomylone brednie
Przemyca wieńce z obłudy
Pompuje człowiecze dramaty
W dudzie wszystko rozdęte
Orkiestra w szwach się pruje
Rozdarte serca u delikwenta
Czubek głupoty otwiera oczy
W końcu Duda nam pęka



Ignorancja buduje nazizm


Budujesz nazizm przez nietolerancje i ignorancję
Nie możesz w miejscu stać, oni chcą nas rozbić
Oni chcą nas zgnieść i zmieść, założyć kajdany
Zabrać sumienie, patrzeć w twe buty i wsadzić tam druty

Nie stój tu, stań tam, rusz głową, podnieś dłonie
Odeprzyj ich atak

Otworzą głowę, żeby przeczytać Twoje sny o miłości
Zobaczyć, czy kochasz pana, na klacie niewoli smak
Robotnicy szukają marzeń w zburzonych fabrykach
Marmury i grube mury, zasieki, druty kolczaste i miny

Nie stój tu, stań tam, rusz głową, podnieś dłonie
Odeprzyj ich atak

Zamknięte myśli w wątłym kontekście bez znaczenia
Pył spalony o prochy upodlonego życia przetworzony
Władza dla panów tego świata, żeby wypić Twoją krew
Będą kłamać i klęczeć świat malować obłym kłamstwem

Nie stój tu, stań tam, rusz głową, podnieś dłonie
Odeprzyj ich atak

Matka zbezczeszczona, jeszcze żywy człowiek i śmierci łono
Przesuwa się zaraza i z nią powoli prawa strona żąda kamieni
Sprawiedliwości deliktowej w oczy sypną solą, żebyś oślepł
Wewnętrzna ciemność nastąpi, kajdany jak zniewolone głowy

Nie stój tu, stań tam, rusz głową, podnieś dłonie
Odeprzyj ich atak

Zabici anarchiści w nich obrzucone błotem kolorowe dzieci
Martwe tęcze leżą wokoło, martwe dzieci i spalone symbole
Rozpalone żelazne wyroki dla szczęśliwych aniołów świata
Ścięta najwyższa sosna razem z grabami dobrej woli

Nie stój tu, stań tam, rusz głową, podnieś dłonie
Odeprzyj ich atak

Palące rzeki spływające nienawiścią sączą się przez miasta
Degeneracja z badziewiem od gór spływa i do morza płynie
Brudne ścieki w naszych myślach, zatracenie ludzi z serca
Upadek historycznego bólu i płaczu wieszczy tego świata

Nie stój tu, stań tam, rusz głową, podnieś dłonie
Odeprzyj ich atak

Strach rozsiany w nowych wiadomościach w boju o władzę
Zastraszeni mali chłopcy, stroją nazi nienawiści do Syryjczyka
Nie krzyczą, lecz wrzeszczą fałsze, obnażając głupoty własne
Nie daj się tak łatwo i pamiętaj, upadek jest przez ignorancję

Nie stój tu, stań tam, rusz głową, podnieś dłonie
Odeprzyj ich atak


1 komentarz:

  1. Otwarte dłonie
    bez pałki
    bez noża
    bez kastetu

    Biała róża naprzeciw
    zwartej, złowrogiej zarazy
    bez strachu, nienawiści
    z anielskim wyrazem twarzy

    nie ignoruje
    nie toleruje
    nie pozwala

    by zgnieść
    by zmieść
    by założyć kajdany

    Nie stój tu,
    stań tam!

    OdpowiedzUsuń