Słabe dziecko
Małe ochoty
Na lewo odwrócone
Źle sfastrygowane
Słabizna miernoty
Aniołeczek mizerny
Zamglone oczko
Utulony motylek
Blady krokodylek
Syropek i kołderka
Zdrowiej córeńka
Obł(D)udy lądowe
Zasada jak pusta notatka
Kwas, padlina, upadek
Duda siedzi na scenie
Skleja pomylone brednie
Przemyca wieńce z obłudy
Pompuje człowiecze dramaty
W dudzie wszystko rozdęte
Orkiestra w szwach się pruje
Rozdarte serca u delikwenta
Czubek głupoty otwiera oczy
W końcu Duda nam pęka
Ignorancja buduje nazizm
Budujesz nazizm przez nietolerancje i ignorancję
Nie możesz w miejscu stać, oni chcą nas rozbić
Oni chcą nas zgnieść i zmieść, założyć kajdany
Zabrać sumienie, patrzeć w twe buty i wsadzić tam druty
Nie stój tu, stań tam, rusz głową, podnieś dłonie
Odeprzyj ich atak
Otworzą głowę, żeby przeczytać Twoje sny o miłości
Zobaczyć, czy kochasz pana, na klacie niewoli smak
Robotnicy szukają marzeń w zburzonych fabrykach
Marmury i grube mury, zasieki, druty kolczaste i miny

Nie stój tu, stań tam, rusz głową, podnieś dłonie
Odeprzyj ich atak
Zamknięte myśli w wątłym kontekście bez znaczenia
Pył spalony o prochy upodlonego życia przetworzony
Władza dla panów tego świata, żeby wypić Twoją krew
Będą kłamać i klęczeć świat malować obłym kłamstwem
Nie stój tu, stań tam, rusz głową, podnieś dłonie
Odeprzyj ich atak
Matka zbezczeszczona, jeszcze żywy człowiek i śmierci łono
Przesuwa się zaraza i z nią powoli prawa strona żąda kamieni
Sprawiedliwości deliktowej w oczy sypną solą, żebyś oślepł
Wewnętrzna ciemność nastąpi, kajdany jak zniewolone głowy
Nie stój tu, stań tam, rusz głową, podnieś dłonie
Odeprzyj ich atak
Zabici anarchiści w nich obrzucone błotem kolorowe dzieci
Martwe tęcze leżą wokoło, martwe dzieci i spalone symbole
Rozpalone żelazne wyroki dla szczęśliwych aniołów świata
Ścięta najwyższa sosna razem z grabami dobrej woli

Nie stój tu, stań tam, rusz głową, podnieś dłonie
Odeprzyj ich atak
Palące rzeki spływające nienawiścią sączą się przez miasta
Degeneracja z badziewiem od gór spływa i do morza płynie
Brudne ścieki w naszych myślach, zatracenie ludzi z serca
Upadek historycznego bólu i płaczu wieszczy tego świata
Nie stój tu, stań tam, rusz głową, podnieś dłonie
Odeprzyj ich atak
Strach rozsiany w nowych wiadomościach w boju o władzę
Zastraszeni mali chłopcy, stroją nazi nienawiści do Syryjczyka
Nie krzyczą, lecz wrzeszczą fałsze, obnażając głupoty własne
Nie daj się tak łatwo i pamiętaj, upadek jest przez ignorancję
Nie stój tu, stań tam, rusz głową, podnieś dłonie
Odeprzyj ich atak
Odeprzyj ich atak
Zamknięte myśli w wątłym kontekście bez znaczenia
Pył spalony o prochy upodlonego życia przetworzony
Władza dla panów tego świata, żeby wypić Twoją krew
Będą kłamać i klęczeć świat malować obłym kłamstwem
Nie stój tu, stań tam, rusz głową, podnieś dłonie
Odeprzyj ich atak
Matka zbezczeszczona, jeszcze żywy człowiek i śmierci łono
Przesuwa się zaraza i z nią powoli prawa strona żąda kamieni
Sprawiedliwości deliktowej w oczy sypną solą, żebyś oślepł
Wewnętrzna ciemność nastąpi, kajdany jak zniewolone głowy
Nie stój tu, stań tam, rusz głową, podnieś dłonie
Odeprzyj ich atak
Zabici anarchiści w nich obrzucone błotem kolorowe dzieci
Martwe tęcze leżą wokoło, martwe dzieci i spalone symbole
Rozpalone żelazne wyroki dla szczęśliwych aniołów świata
Ścięta najwyższa sosna razem z grabami dobrej woli

Nie stój tu, stań tam, rusz głową, podnieś dłonie
Odeprzyj ich atak
Palące rzeki spływające nienawiścią sączą się przez miasta
Degeneracja z badziewiem od gór spływa i do morza płynie
Brudne ścieki w naszych myślach, zatracenie ludzi z serca
Upadek historycznego bólu i płaczu wieszczy tego świata
Nie stój tu, stań tam, rusz głową, podnieś dłonie
Odeprzyj ich atak
Strach rozsiany w nowych wiadomościach w boju o władzę
Zastraszeni mali chłopcy, stroją nazi nienawiści do Syryjczyka
Nie krzyczą, lecz wrzeszczą fałsze, obnażając głupoty własne
Nie daj się tak łatwo i pamiętaj, upadek jest przez ignorancję
Nie stój tu, stań tam, rusz głową, podnieś dłonie
Odeprzyj ich atak

Otwarte dłonie
OdpowiedzUsuńbez pałki
bez noża
bez kastetu
Biała róża naprzeciw
zwartej, złowrogiej zarazy
bez strachu, nienawiści
z anielskim wyrazem twarzy
nie ignoruje
nie toleruje
nie pozwala
by zgnieść
by zmieść
by założyć kajdany
Nie stój tu,
stań tam!